Przepraszamy ale do oglądania tej strony wymagane jest włączenie JavaScript.

Trasa rowerowa- przeszkody naturalne i sztuczne

Jak to zwykle na wiosnę bywa, podnosi się poziom wód na Warcie. Zapewne niewielu to cokolwiek obchodzi. Chyba szczególnie dotknięci tym faktem są rowerzyści (w szczególności zamiejscowi), którzy chcieliby spokojnie, bez żadnych komplikacji, przemierzyć "niebieską" trasę rowerową biegnącą wzdłuż Warty i Kocich Dołów.

Niestety w pobliżu stadionu na Rzecznej poziom wody uniemożliwia taki przejazd (fot 1,2,3,4). Oczywiście można zrobić mały objazd- na zakręcie ul. 3 maja (w pobliżu lądowiska śmigłowca) zawsze można było wjechać na drogę prowadzącą wzdłuż Warty i prowadzącą aż do mostu prowadzącego do Zakładów Chemicznych. W ten sposób można by ominąć zalany fragment trasy rowerowej (pomiędzy Rzeczną a ujściem Potoku Junikowskiego do Warty). Ale co widzimy dojeżdżając na zakręt 3 maja? Płot i napisy "teren prywatny" itp. (fot 5 i 6).

Co nam pozostaje? Albo zrobić sobie objazd przez Armii Poznań albo pojechać po skarpie wzdłuż płotu lądowiska, wzdłuż Potoku Junikowskiego. Wzdłuż płotu rośnie trawa, skarpa jest wysoka, a płaski pas ziemi wzdłuż płotu ma zaledwie 1-1,5 m szerokości. Aby powrócic na trasę rowerową trzeba jeszcze jakoś z tej skarpy bezpiecznie zjechać.

Zamknięcie tej drogi od strony 3 maja nie tylko utrudnia życie rowerzystom ale również ludziom mieszkającym pomiędzy silosem Zakładów Ziemniaczanych a Wartą- do tej pory aby znaleźć się na Armii Poznań przejeżdżali tylko kilkaset metrów, a obecnie muszą się przeciskać samochodami przez las, za cmentarzem komunalnym, by dopiero przy Pomniku Siewcy wyjechać na drogę.

Napotkany na trasie rowerowej na końcu ul. Rzecznej, dziadek- rowerzysta dobitnie przedstawił swoją opinię na temat prywaciarzy, obecnego stanu trasy rowerowej i blokowania dróg przejazdowych, umiejętnie posługując się w swoją wypowiedzi słynnymi polskimi znakami interpunkcyjnymi zaczynającymi się na "k".

Jeżeli trasą rowerową pojedzie jakiś leciwy zamiejscowy, powiedzmy od strony Puszczykowa, to nie będzie się wdrapywał na żadną skarpę, tylko będzie musiał zawrócić i wyjechać na Armii Poznań w pobliżu cmentarza komunalnego, zapewne narzekając na taki a nie inny stan trasy.

Czy nie można było się najpierw zająć fragmentami trasy, które leżą najniżej i mogą być zalewane przy podniesieniu poziomu Warty, zamiast układać te kilkaset metrów "pozbruku" od mostu do ul. Dolnej? Ten pozbrukowy fragment już w niektórych miejscach jest "upadnięty", pomiędzy kostkami są duże przerwy i kostki są na tyle luźne, że chuliganeria nie musi się dużo trudzić, żeby je powyjmować. W dodatku na stromym fragmencie ścieżki leży piasek, który zapewne ułatwia poślizg roweru.

Rafał Wojtyniak

fot.: 

Rafał Wojtyniak

Telefon interwencyjny
i kontakt z redakcją
 
501 295 785

redakcjaate-lubon [dot] pl

Ogłoszenia drobne

  • Inne
    Korepetycje z dojazdem do ucznia (na terenie Lubonia)
  • Inne
    Korepetycje - angielski