Przepraszamy ale do oglądania tej strony wymagane jest włączenie JavaScript.

Niebezpieczni sąsiedzi wrócili

Luboń, dziki 29-30.12.2011

W ostatnich latach coraz częściej spotykamy dzikie zwierzęta nie tylko w lesie, ale i w pobliżu osiedli ludzkich. Nieproszeni goście pojawili się kilka dni przed nocą Sylwestrową przy ul.Dąbrowskiego w Luboniu. Cztery dziki upodobały sobie miejsce niedaleko Hotelu Poznańskiego tuż pod domem jednego z mieszkańców Lubonia. Jakież było zaskoczenie naszego Czytelnika, kiedy wychodząc z psem na spacer stanął na swoim podwórzu oko w oko z dzikiem. Na szczęście zwierzę szybko się wycofało, ale jak się okazało po kilkudziesięciu godzinach za płotem pojawiło się pięć nowych dzików. Sąsiadami Czytelnika były dwie lochy, które właśnie urodziły młode oraz prawdopodobnie ich dorosłe już dzieci. Razem zamieszkało przy ul.Dąbrowskiego dziewięć dzików. Zwierzęta stwarzały duże zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia, gdyż locha walcząc o przetrwanie i pokarm dla potomstwa może okazać się bardzo groźna. Wiedząc o zagrożeniu nasz Czytelnik zawiadomił Straż Miejską, która z kolei powiadomiła Urząd Miasta w Luboniu. Mieszkaniec zaalarmował także następnego dnia naszą gazetę, gdyż nie doczekał się aktywnej interwencji służb miejskich.

29 grudnia 2011 zadzwoniliśmy do Urzędu Miasta, gdzie okazało się, iż urzędnicy nie mogą znaleźć osoby, która mogłaby pomóc w zaistniałej sytuacji. Nasz Czytelnik także nie znalazł wsparcia udając się do leśniczego na poznańskiej Dębinie. My także udaliśmy się do leśniczego, jednak nikogo nie zastaliśmy na miejscu. Nasza redakcja szukała również wsparcia w Wojewódzkim Inspektoracie Weterynarii w Poznaniu. Po skierowaniu nas do Powiatowego Lekarza Weterynarii uzyskaliśmy informację, że rozwiązanie problemu dzikiej zwierzyny leży w obowiązkach gminy, na terenie której ona występuje. Po wielu telefonach wykonanych przez urzędników, a także naszą redakcję na miejscu pojawili się myśliwi, którzy byli zdumieni, że o tej porze roku urodziły się małe. Niestety, także oni choć uznali, że sytuacja jest poważna nie potrafili pomóc naszemu mieszkańcowi. Odstrzał zwierzyny na terenie miasta jest niemożliwy, tym bardziej, kiedy sprawa dotyczy lochy z warchlakami. Od rana następnego dnia prowadzone były rozmowy z różnymi organizacjami, aby znaleźć pomoc w rozwiązaniu tego specyficznego problemu. Dopiero późnym wieczorem udało się sprowadzić specjalistę, który zajmuje się dziką zwierzyną. Pan Michał Kurant prowadzący wraz z bratem pogotowie dla dzikich zwierząt zaproponował, aby odstraszyć dziki specjalnymi środkami chemicznymi. Repelenty, które zapachem odstraszają zwierzynę rozłożono na terenie zamieszkania przez dziki w formie ścieżki tak, by wyprowadzić zwierzęta z miasta. Zapewniono, iż środek jest bezpieczny dla ludzi oraz innych zwierząt. W tym miejscu zwracamy się z apelem do mieszkańców, aby nie dotykać specyfiku. Prosimy też o niedokarmianie dzikich zwierząt na terenie miasta, gdyż wyrządzamy im w ten sposób krzywdę, a przy tym ściągamy niebezpieczeństwo na mieszkańców.

Tym razem dziki w mieście zaskoczyły nie tylko mieszkańców, ale również luboński magistrat. Obecny na miejscu Roman Goliński - specjalista ds. obrony cywilnej przy UM Luboń w rozmowie z redakcją przyznał, że nie ma procedur, które wskazywałyby jasno jak postępować w takiej sytuacji. Obecny stan rzeczy potwierdza również fakt, że problemy ze znalezieniem rozwiązania w zaistniałej sytuacji miał także Wydziały Spraw Komunalnych, który intensywnie aczkolwiek po omacku interweniował w tej sprawie. Podsumowując należy stwierdzić, iż dopiero po ponad 24 godzinach po zgłoszeniu mieszkańca na posesji przy ul.Dąbrowskiego pojawiły się funkcjonariuszki Straży Miejskiej, które w oparciu o doświadczenie nabyte w ciągu kilku lat swojej pracy próbowały sprowadzić na miejsce specjalistę.

Finał sprawy jest taki, iż w Sylwestra dziki wyprowadziły się z "miejsca zamieszkania" preparat jak zapewniano miał działać przez kilka tygodni, niestety dziś zwierzęta znów powróciły. Na koniec jeszcze raz przypominamy, iż dzik jest dziki, nawet ten miejski, urodzony i mieszkający w Luboniu.

Izabella Chodorowska
Artur Napierała

 

Telefon interwencyjny
i kontakt z redakcją
 
501 295 785

redakcjaate-lubon [dot] pl