Zderzenie pociągów
Dzisiaj około godziny 15 na torach kolejowych przy ul. Dworcowej doszło do zderzenia dwóch pociągów. Szynobus zmierzający do Grodziska Wielkopolskiego wjechał w tył składu towarowego. Pasażerowie szynobusa opuścili pojazd o własnych siłach, jedynie jedną kobietę karetka odwiozła do szpitala.
Zderzenie miało miejsce na torze w kierunku Wrocławia, tuż za przejazdem kolejowym (przy skrzyżowaniu Dworcowej i Mazurka). Szynobus już w tym momencie powinien znajdować się na skrajnie lewym torze, który prowadzi na Wiry. Niestety tak się nie stało, gdyż prawdopodobnie nieodpowiednio została przełożona zwrotnica. Zawinił człowiek, czy system? Na pewno na to pytanie odpowiedź poznamy po dochodzeniu.
W obawie przed wyciekiem (z cystern składu towarowego) na miejsce zdarzenia zjechało 6 jednostek straży pożarnej. Na szczęście żadnego wycieku nie stwierdzono.
Zderzenie nie było duże i nie doszło do widocznej deformacji zewnętrznej pociągów.
Około godziny 16 pociągi nadal pozostawały w miejscu wypadku, utrudniając tym samym ruch kolejowy na torze w kierunku Wrocławia.
Rafał Wojtyniak
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
Wersja do wydruku- Send by email

Ruch pociągów został utrudniony na kilka godzin - pociąg osobowy do Leszna, który z Poznania wyjechał o godzinie 16:45 z Lubonia ruszył w dalszą podróż około godziny 19:00...
Nie można też jednoznacznie stwierdzić przyczyny wypadku, jak napisał Autor artykułu. Niekoniecznie była to nieprzełożona zwrotnica. Jedna z wersji mówi o przejechaniu szynobusu przez semafor "Stój", w co osobiście wątpię, ale jak już pisałam - to dopiero ustalą biegli.
Jeśli dobrze widzę, to w zdarzeniu uczestniczył szynobus do Grodziska Wlkp. wyjeżdżający z Poznania o 14:25.
Na efekty śledztwa przeprowadzonego przez specjalną kolejową komisję trzeba będzie poczekać - postaram się przekazać je w naszej gazecie.
Mnie to wygląda dziwnie, skład towarowy ledwo opuscił rozjazdy, a tu juz Pesobus mu siedzi na zderzakach(?)
Wątek o zdarzeniu na forum pl.misc.kolej: http://tinyurl.com/pl-misc-kolej
Pozdrawiam
Kostek
"Nie można też jednoznacznie stwierdzić przyczyny wypadku, jak napisał Autor artykułu. Niekoniecznie była to nieprzełożona zwrotnica. Jedna z wersji mówi o przejechaniu szynobusu przez semafor "Stój", w co osobiście wątpię, ale jak już pisałam - to dopiero ustalą biegli."
Oczywiście, że można jednoznacznie stwierdzić- wystarczy dokładnie wiedzieć, po jakich torach porusza się pociąg Poznań- Grodzisk Wlkp. Dla innych polecam zumi.pl tryb "satelita", maksymalne zbliżenie. Wystarczy prześledzić tory od stacji kolejowej w stronę Wrocławia.
Pociąg jadący do Grodziska Wlkp. jedzie przez Wiry, Szreniawę... a nie trasą na Wrocław. Na wysokości skrzyżowania ul. Mazurka i Dworcowej jest pierwsza zwrotnica- pociąg przejeżdża na środkowy tor. Od razu za przejazdem jest kolejna zwrotnica- pociąg przejeżdża na skrajny tor (najbliższy Armii Poznań). Dalej jedzie już tym odosobnionym torem (bez możliwości późniejszego zjazdu na trasę na Wrocław), na wysokości ul. Krętej, po wiadukcie przejeżdża nad torem na Wrocław, aby udać się w stronę Wir.
Te dwie zwrotnice w pobliżu naszego przejazdu kolejowego- poprawnie ustawione- gwarantują, że pociąg do Grodziska zjedzie na odpowiedni tor.
Skoro do zderzenia doszło na torze od strony ul. Dworcowej, to znaczy, że pierwsza zwrotnica (ta bliżej dworca) była źle ustawiona.
Na wysokości miejsca zderzenia, pociąg do Grodziska powinien już się znajdować na skrajnym torze (od strony Armii Poznań).
Jeśli natomiast pierwsza zwrotnica była dobrze ustawiona, a druga zwrotnica (środkowy tor) była źle ustawiona, to pociąg pojechał trasą na Wrocław (pod prąd). Skoro do zderzenia doszło na skrajnym torze (od Dworcowej), to kolejna zwrotnica na środkowym torze mogła być ustawiona w stronę Dworcowej.
Maszynista szynobusu zapewne po przejechaniu źle ustawionej zwrotnicy, zaczął hamować (bo jedynym wyjściem, żeby wrócić na poprawną trasę, byłoby wrzucenie wstecznego).
W pierwszym przypadku droga hamowania byłaby dwukrotnie dłuższa, niż w drugim rozpatrywanym przypadku (ale II przypadek byłby powiązany z dwoma źle ustawionymi zwrotnicami).
Aby łatwiej zrozumieć te dwa przypadki, zobaczmy rysunek poglądowy: http://ifotos.pl/zobacz/Zderzenie_apeexr.jpg/
Na zielono oznaczono pierwszy przypadek, na różowo drugi, a na niebiesko- prawidłowy przejazd pociągu.
Jeszcze jest pytanie, czy pociąg towarowy przyjechał na miejsce zderzenia skrajnym torem (od Dworcowej), czy ze środkowego toru.
Niestety, teoria o źle ułożonej drodze przejazdu (bo tak to się nazywa) upada, jeśli weźmiemy pod uwagę relacje świadków - szynobus tuż przed stacją Luboń nabrał poślizgu (albo na zalegających liściach, albo w wyniku uszkodzonych hamulców) i rozpędzony przejechał i perony (na których normalnie by stanął), i semafor, a także podobno rozpruł rozjazd. Maszynista i tak zrobił co mógł, szczęśliwie nie skończyło się to poważniejszą ilością rannych i poszkodowanych.
Dodam, że komisja powypadkowa - jeśli nie napotka trudności - powinna do 30 dni określić przyczynę zdarzenia. Wtedy na 100% będzie można wskazać, co właściwie się stało.
BTW - dzisiaj zamiast szynobusu o niektórych godzinach pojechał skład wagonowy z lokomotywą. Ostatnio było tyle wypadków, że zaczyna brakować taboru... :/
Jak rozumiem ciuchcie wskoczyły w miejsca rozkładowych szynobusów?
Ale we Wolsztynie też sytuacja ciężka - podobno tylko 3 parowozy sprawne tzn dopuszczone do ruchu:-(
W poprzednią niedziele nawet Piękna Helena na Głownym obsługiwała rozkładowy skład.
pozdrawiam
Pawlok
http://www.flickr.com/photos/pawlok/" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.flickr.com/photos/tobimadom/" onclick="window.open(this.href);return false;
Nie, jeżdżą, jeżdżą, tylko po ostatnich trzech zdarzeniach po prostu brakuje taboru :( Wczoraj o 6:30 z Poznania do Wolsztyna jechały wagony, ale dziś już szynobus.
Jak przyjechałem z aparatem, to pasażerów już nie było, a to się dowiedziałem od ludzi blisko mieszkających, którzy przyszli popatrzeć na całą akcję.
Nabrał poślizgu? Ile mógł jechać dojeżdżając do naszej stacji? 50 km/h? na pewno nie szybciej.
Droga hamowania miałaby być ponad 850 metrów?
Co do systemu hamowania, to taki szynobus nie ma pojedynczego układu, tylko pneumatyczne tarczowe Sab Wabco oraz retarder (wspomagający hamowanie silnikiem).
na onet.pl widnieje informacja:
"Składy uszkodziły zwrotnicę, trwa usuwanie awarii, by dało się uruchomić obydwa tory. Po godzinie udało się odblokować jeden z nich, co zmniejszyło opóźnienia pociągów. Drugi tor zostanie odblokowany około godziny 18."
Dwa tory zablokowane? Bardzo ciekawe, bo zderzenie odbyło się na jednym torze, więc ewentualnie mogła się uszkodzić ta zwrotnica, która była w bezpośredniej odległości miejsca zderzenia.
Na odcinku przed stacją pociągi mają rozkładowa prędkość, z tego co kojarzę, 70 km/h albo nawet 80 km/h - postaram się sprawdzić. Przy tej prędkości i na takim możliwym poślizgu (idź na stację i pooglądaj przylepione do szyn liście) mógł tak daleko zahamować.
BTW. Na kolei najdłuższa droga hamowania to 1300 m. Podejrzewam nawet, że są okoliczności, które mogą tą drogę wydłużyć.
I napiszę po raz trzeci - dopóki komisja nie ustali przebiegu i przyczyn nie ma w ogóle co pisać na temat czyjejś winy.
Na początku peronu (patrząc od strony Poznania) miałby mieć prędkość 70-80 km/h? Bardzo ciekawe. A od początku peronu do miejsca zderzenia jest ok 850 m.
Tak długa droga hamowania spowodowana liśćmi- liście musiałyby pozostać przyklejone do kół przed dłuższy odcinek drogi, a nie sądzę, żeby na 700 metrach nie odpadły.
Jeśli taki poślizg jest możliwy, to pomyśl sobie, co by musiało być po gołoledzi?
Komisja stwierdzi swoje, a szkoda, że nie udało się wyhaczyć jakiegoś pasażera tego szynobusu- wtedy byłyby informacje z pierwszej ręki :-)
Rafał, to jest niemożliwe, by ktos wyprawił skład osobowy, w momencie, gdy mna rozjazdach znajdował sie jeszcze towar, ponieważ, aby takie cos zrobic (podac sygnał na semaforze i ułozyc droge)towar musi zwolnic blokade liniową. Dla mnie najbardziej prawdopodobna jest wersja awarii hamulców w szynobusie. Skład przeleciał przez perony, rozpruł zwrotnice i resztkami energii uderzyl w cysterny, a że nic sie nie stało, jest to zasługą zderzaków spręzynowych, które odebrały reszte energi.Oczywiscie, przy tej wersji zakładam, że gdy Mechanik zorientował sie, że hamulec zasadniczy nie działa, uzył recznego.Odnosnie predkosci, to szlakowa od Dębca wynosi 80km/h, rozkładowa tez cos koło tego, więc zakładając takie okolicznosci + niewielka mase pojazdu (78t)+ mokrą nawierzchnie, taka droga hamowania jest według mnie możliwa.
Aha, odnośnie jeszcze wersji o przejechaniu sygnału "STÓJ" umyslnie, to szczerze w to wątpie, poniewaz nie sądzę, ze mechanik był samobójcą. Ten sygnał na kolei jest "świety".
Powyzszy komentarz jest moją osobista refleksją.
"rozpruł zwrotnice"
ale które zwrotnice? chyba zwrotnicę dojazdową (tzn "wlot" z innego toru), bo zwrotnicy kierującej na inny tor (po ukosie w przód) ustawionej do zjazdu z toru na inny, nie byłby w stanie przejechać prosto, nie udałoby mu się jej przestawić.
Semafory (umieszczone nad każdym torem) są na wysokości ul. Konarzewskiego. A pierwsza zwrotnica jest na wysokości ul. Fabrycznej. Pomiędzy pierwszą a drugą zwrotnicą nie ma już żadnego semafora.
Syrenko, nie wiem na jakich torach widziałaś liście (może na tramwajowych ;-) Byłem wczoraj i przeszedłem się wzdłuż torów- ani jednego listka nie zauważyłem na torze (!!!)
Czy ta informacja, że szynobus przeleciał nie zatrzymując się na peronie i semaforze, jest pewna? Na relacjach jakich świadków poparłaś swój tekst?
Czy po prostu przejrzałaś sobie artykuły na innych portalach, w tym na poznań-nasze miasto: http://poznan.naszemiasto.pl/artykul/626482,luboN-szynobus-najechal-na-t...
Na innym: http://kontakt24.tvn.pl/temat,zderzenie-pociagow-prawdopodobnie-to-awari... rzecznik napisał, że ze stacji Luboń wyjechał pociąg...
Na tym portalu: http://www.radiomerkury.pl/informacje/pozostale/zderzenie-na-torach-w-lu... na zdjęciu w artykule, jest nie ta lokomotywa, która ciągnęła skład towarowy, ale zupełnie inna (!!!) (zdjęcie zapewne z archiwum tamtejszego "dziennikarza").
Na tym portalu: http://www.lepszypoznan.pl/2010/10/22/zderzenie-szynobusu-w-luboniu.html widnieje informacja, że do zderzenia doszło po godzinie 15.
Totalna dezinformacja...
Widzę, że jednak jesteś najlepiej poinformowany, to ja mam propozycję: umówmy się na stacji Luboń. Ty mi pokażesz przebieg wypadku, a ja ci pokażę poślizg na liściach.
Piszę zupełnie poważnie.
Ja już napisałem, jak to widzę- nie trzeba pokazywać na miejscu zdarzenia.
Pociąg przejechał bez zatrzymania- nie napisałaś, skąd dokładnie masz te informacje. Na pewno nie mogłaś rozmawiać ze świadkami wypadku na miejscu (bo wtedy na pewno byś napisała artykuł na ten temat, jeszcze zanim ja swój "nabazgrałem"). Ja swoje teksty oparłem na tym co widziałem po zderzeniu i to co mówili ludzie oglądający przebieg akcji strażackiej. Jakbym wiedział, że pasażerowie poszli na stację Luboń, to bym tam się udał.
W artykule nie podawałem żadnych pewników w związku z czyjąś winą: "Niestety tak się nie stało, gdyż prawdopodobnie nieodpowiednio została przełożona zwrotnica. Zawinił człowiek, czy system? Na pewno na to pytanie odpowiedź poznamy po dochodzeniu."
Ciekawe jak ty masz zamiar pokazać poślizg na liściach? Załatwisz szynobus do testów? ;-) Czy może ułożysz liście na peronie i będziesz udawać pociąg ;-))
Czy świadek wypadku na następny dzień, albo na trzeci dzień po nie jest już świadkiem? Bo mnie się zdaje, że nadal jest.
Szynobusu do testów nie muszę ci załatwiać. Wystarczy, że poczekasz na odjazd jakiegokolwiek pociągu w stronę Leszna i posłuchasz, jak "bugsują" ("bugzują"?) koła.
Zupełnie serio zapraszam Cię na stację. Skoro dzisiaj o 15.00 widziałam liście na szynach, to do jutra nie powinny zniknąć.
To że koła się kręcą przy starcie, to nie musi być spowodowane liśćmi. Widziałem kiedyś startujący z naszej stacji parowóz- przez krótką chwilę te duże koła kręciły się w miejscu- nie było wtedy liści, to chyba był lipiec.
Współczynnik tarcia metalu o metal jest dość mały. Poza tym koła oraz szyny są gładkie i stykają się na bardzo małej powierzchni. Wystarczy szarpnięcie przy starcie (pokonanie tarcia statycznego) i mamy oderwanie dwóch powierzchni (koła i szyny). Potem obroty ślizgowe zachodzą już łatwo, bo tarcie dynamiczne jest dużo mniejsze od statycznego. Nie wiem z czego robią koła i szyny, ale dla przykładu: współczynnik tarcia statycznego i dynamicznego dla powierzchni stal- stal: 0,15 i 0,06
(...)To że koła się kręcą przy starcie, to nie musi być spowodowane liśćmi. Widziałem kiedyś startujący z naszej stacji parowóz- przez krótką chwilę te duże koła kręciły się w miejscu- nie było wtedy liści, to chyba był lipiec.(...)Rafał, parowóz to co innego ;)
tutaj masz pokazane (po części), semafory wyjazdowe z Lubonia, w stronę Wrocka:. Fota ustrzelona dzien po zdarzeniu. http://e-lubon.pl/forum/gallery/album.php?album_id=27
Tak, tak- już zdążyłem się przyjrzeć. Rzeczywiście nie są nad torami, tylko obok ;-) Semafory dotyczące głównych torów są ustawione na wysokości ul. Konarzewskiego a potem, aż do miejsca zderzenia, nie widziałem już...
Nie można "rozpruć zwrotnicy". Rozpruć można rozjazd. Zwrotnica to mechanizm przekładania rozjazdu.
Ja tam od małego mówiłem tylko "zwrotnica" ;-) O żadnych rozjazdach nie było mowy ;-) Wiadomo o co chodzi :-)
Rafał, semafory w Luboniu nie są umieszczone nad torami, tylko stoją z boku :P Rozpruł zwrotnice/rozjazd/, tą którą na tor szlakowy nr1 wyjechał 'prywaciarz'.
@ Syrenka, ja tez sie chętnie pisze na 'wizje lokalną' ;)
No to wzbudziłeś we mnie wątpliwość :-) Jak tam wczoraj byłem, może nie zwróciłem uwagi, ale wydaje mi się, że te semafory na wysokości ul. Konarzewskiego nie są ustawione obok torów, tylko na takim stelażu poziomym (słupy są od strony Armii Poznań i Dworcowej). Trudno, można sprawdzić jeszcze raz.
mieszkam calkiem niedaleko torow kolejowych, wiec odrazu moge powiedziec ze wykluczam blad czlowieka tzn czlowieka, ktory pelnil sluzbe na nastawni bo systemy tam zainstalowane na to nie pozwola. na ten sam tor pan nastawniczy pociag moze skierowac dopiero wtedy gdy pociag ktory zajmowal tor dojedzie do najblizszego semafora wjazdowego na stacje w ktorej strone jedie czyli w tym przypadku do puszczykowka i to jest wlasnie utwierdzenie drogi. sadze ze zawinily hamulce w szynobusie, zignorowanie sygnalu stoj przez mechanika tez raczej wykluczam bo nie byl przeciez samobojca
Skoro te małe listki (rzadko umiejscowione- możliwe, że podobnie jak dzisiaj rano) lub awaria hamulców (chyba całego systemu- skoro nie zadziałały) spowodowały przelecenie nowoczesnego szynobusu przez cały peron i jeszcze kilkaset metrów, aż do miejsca zderzenia, to może w pociągach powinny być montowane kotwice na linach stalowych. W chwili zagrożenia kierownik pociągu wyrzucałby te ciężkie kotwice na zewnątrz.
Żart oczywiście ;-)))))
A poważnie, (nie wiem, gdzie się stosuje takie hamulce) pociągi mogłyby być wyposażone w moduły magnetyczne/elektromagnetyczne, które w chwili poślizgu, bądź uszkodzenia tradycyjnych hamulców, mogłyby być opuszczane na niewielką wysokość nad tor i magnesy lub elektromagnesy wzbudzałyby w szynach prądy wirowe, które (mówiąc prosto) powodują wzajemne oddziaływanie i w rezultacie hamowanie. Tak jest ogólnie dla metali, a w przypadku metali magnetycznych, dodatkowo występuje przyciąganie magnetyczne pomiędzy modułem a torem, co powoduje większy docisk całego pociągu do toru i w rezultacie zwiększenie tarcia pomiędzy kołem a torem.
Nieważne, czy pociąg utracił przyczepność, czy też nie- tak długo będzie to działać, dopóki pod modułem jest powierzchnia metalowa (tor).
Nie wiem, czy przypadkiem niektóre tramwaje nie wykorzystują tego.
Nie ma zagrożenia uszkodzenia toru, bo nie ma bezpośredniego kontaktu (tarcia) pomiędzy modułem a torem.
Takie hamulce istnieją, nazywają się magnetyczne, z tym, że stanowią dodatkowy (a nie główny) hamulec. Uruchamiają się wtedy tzw. płozy hamulcowe - które spadają na szyny i powodują szybsze zatrzymanie się. Głównie są stosowane w wagonach nowszego typu, w InterCity na przykład. No i w tramwajach podobno.
W tramwajach tych trochę starszych (dwuwagonowych) pomiędzy kołami znajdowały się takie moduły (jakby trochę chybotliwe, ruszające się podczas jazdy). Tylko nigdy nie wiedziałem, czy to (chyba elektromagnes) w momencie zagrożenia pozostaje na pewnej wysokości nad torem, czy po prostu zostaje przyciągnięty do toru i trze o niego :-)
Minął już ponad miesiąc od tego zdarzenia. Więc zapytam się grzecznie- gdzie, do licha, są wyniki komisji ?! Zamietli wszystko pod dywanik i zadowoleni? Tyle czasu ci fachowcy debatują nad tą sprawą?
Zwykłym ludziom chyba się należy informacja- kto był winny, dlaczego PKP/PLK nie zadbało o pasażerów (brak wydanego pasażerom polecenia przygotowania się do zderzenia, brak zainteresowania dalszymi losami pasażerów- wg rzekomej pasażerki tego pociągu). Liście, hamulce, przejechanie peronu bez zatrzymania czy zderzenie po ruszeniu z peronu Luboń (wg rzecznika wojewódzkiej policji w Poznaniu). Gdzie leży prawda?
Poczytaj sobie o zasadach postępowania takiej komisji:
http://www.legeo.pl/prawo/rozporzadzenie-ministra-infrastruktury-z-dnia-...
Postaram się dotrzeć do wniosków końcowych.
Roczny raport spółki nt bezpieczeństwa jako przyczynę wypadku wskazał: Nie zatrzymanie się pociągu na stacji Luboń, przejechanie semafora wyjazdowego "Stój", a jako pośrednie przyczyny - błędną ocenę warunków atmosferycznych i zbyt późne wdrożenie hamowania.
Niestety raport nie mówi nic nt pracy sprzętu w danym momencie. Podkreślam, że nie jest to raport końcowy z tego konkretnego wypadku, ale zbiorczy (skrócony) raport wszystkich wydarzeń kolejowych w Polsce.