Ryneczek reaktywacja
Po ryneczku u zbiegu ulic Żabikowskiej i Powstaństów Wielkopolskich pozostał piach. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem już we wrześniu mieszkańcy będą mogli dokanać zakupy na nowym "Ryneczeku". Powierzchnia handlowa zostanie podzielona na posesjach pana Kozłowskiego za sklepem Mini Max, za kwiaciarnią Szafran, a ostatni szereg handlowy powstanie vis a vis Szkoły Podstawowej nr 2 na terenie dawnego placu manewrowego.
Poniżej prezentujemy zdjęcia z terenu budowy.
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
Wersja do wydruku- Send by email



Jednym słowem powstaje nowy trwały bajzel.
Rynek/targowisko to miejsca potrzebne lecz gdybyśmy mieli jakikolwiek ład urbanistyczny to powstał by w jednym miejscu w formie architektonicznej nie szpecącej... Były plany ratusza w NCl , to na logikę w tym rejonie powinien powstać jeden nowoczesny plac targowy, mogący po godzinach handlu pełnić zupełnie inne miastotwórcze role...
A w Luboniu kilka miejsc, i kolejna estetyczne prowizorki...
Czy mamy od czynienia z miastem w XXI wieku czy jedną wielką prowizorką ?
Jako taki budynek z zabawkami a obok...
Ciekawe gdzie parkingi dla puszek usytuują...
Pawlok
http://www.flickr.com/photos/pawlok/" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.flickr.com/photos/tobimadom/" onclick="window.open(this.href);return false;
Całkowicie się z Tobą zgadzam. Mnie się jeszcze to przedsięwzięcie kojarzy ze słowem: obskórny
Szanowni przedmówcy. Łatwo jest narzekać, że brzydko, itd...
Pragne zwrócić uwagę, że ryneczek z prawdziwego zdarzeni amógłby powstać w przypadku, gdyby miasto się za to wzięło. W takim przypadku mogłoby uzyskać nawet dofinansowanie unijne. Ale prawda jest taka, że wszyscy mają handlowców w d..... przez wielkie D.! Nikt nie zrwaca uwagi, że oni sami tworzą sobie miejsca pracy, utrzymują z niej również często swoje rodziny. Są pozostawieni sami sobie, więc dziwię się, że ludzie tak najeżdżają na nich. Nie musicie tam kupować , a za istniejącą sytuację proszę iść podziękować naszej lubońskiej władzy, która wspiera inetresowanie większych przediębiorców typu Pajo.
Swoją drogą ciekawe czemu nikt nie czepia się nieestetycznego placu - pozostałości po Ryneczku.
Danusio przeczytaj co napisałem " dybyśmy mieli jakikolwiek ład urbanistyczny t" - za kszrtałtowanie urbanistyczne przestrzenii miejskiej odpowiadają władze miasta Lubonia.
Rynek/targowisko mógłby pełnić rolę miastotwórczą jako naturalny element tzw centrum miasta mogąc pełnić po godzinach handlu zupełnie inne funkcje.
Z całą resztą Twojej wypowiediz trudno się nie zgodzić.
pozdrawiam
Pawlok
http://www.flickr.com/photos/pawlok/" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.flickr.com/photos/tobimadom/" onclick="window.open(this.href);return false;
Pawlok masz rację.
Oczywiście, że za ład przestrzenny odpowiada miasto, ale też nikt nie kazał handlowcom stawiać baraków z płyt. Np. Skrzat mógł wybudować zwykłą halę, ale jednak zdecydował się na coś lepszego i jednocześnie droższego. Na Ryneczku nie bywałem, nie przekonywała mnie tamtejsza oferta, w zasadzie mam do nich stosunek obojętny, oprócz tego, że od Netto do Pajo mamy obrazki jak z Trzeciego Świata (nie jedyny, ale znaczący wkład w to mają handlowcy z Ryneczku). Niestety, codziennie jestem skazany na mdłości pokonując Żabikowską.
Nie jestem pewien, ale 2-3(?) lata temu oferowano pomoc przy przeprowadzce, różne lokalizacje?
PS. A jak ma wyglądać plac po rozbiórce?
"Chcemy mieć więcej korków i większe natężenie ruchu? Budujmy więcej dróg!" - Gehl
Oczywiście, że nikt nie kazał stawiać baraków z płyt. Skrzat mógł wybudować zwykłą halę, ale jednak zdecydował się na coś lepszego i jednocześnie droższego. Oczywiście, tylko nie każdy dysponuje dużymi środkami finansowymi. Znów sie koło zamyka i w sytuacji, gdyby miasto zajęło się sprawą mogłoby dostać pieniądze unijne i byłoby może bardziej estetycznie. Pomoc przy przeprowadzce polegała tylko na namowach, zero pomocy. Namowy były, bo było na rękę wiadomo komu, a tak musiał czekać do dziasiaj.
Placem po rozbiórce powinien zająć się właściciel, jakoś przez miesiąc nic nie zrobił i całe puste pole straszy.
Nikt nie mówi o dysponowaniu dużym budżetem. Można estetycznie i za przystępną cenę. Baraki też kosztują.
Trudno powiedzień, kto w tej chwili jeszcze rozporządza tym skrawkiem nieruchomości. Bałaga zaś, pozostawili po sobie handlarze.
"Chcemy mieć więcej korków i większe natężenie ruchu? Budujmy więcej dróg!" - Gehl
Swoją drogą proponuję zauważyć, że Burmistrz wyraża zgodę na jeszcze mniej estetyczne punkty handlu. Spójrzcie na stragan z warzywami przed budynkiem spółdzielni mieszkaniowej u zbiegu Osiedlowej i Żabikowskiej. Pasuje wam coś takiego?
Pewnie, że nikt nie mówi o dysponowaniu dużymi sumami. Zadzwoń do firm budujących hale albo znajdź oferty w necie.
Ktoś teraz dysponuje terenem i zanosi się na to, że długo jeszcze będzie w Luboniu widok pustego pola.
sa obiekty "porzucone", tj. zamknięte i niszczejące. Rozejrzyjcie się na Żabikowskiej i Osiedlowej znajdą sie takie.
To żadne usprawiedliwienie. Jedno i drugie straszy i ma taką samą wartość estetyczną (przynajmniej jeśli chodzi o różne budy), choć obiekty opuszczone mają tą przewagę, że mniej atakują parszywą reklamą (choć to różnie bywa).
Po co mi oferty firm stawiających hale?
"Chcemy mieć więcej korków i większe natężenie ruchu? Budujmy więcej dróg!" - Gehl
Nigdy nie widziałam, jak to nazywasz "parszywej" ich reklamy.
Kto mówi o reklamie Ryneczku? Wschodnia "pierzeja" Żabikowskiej od Straży do Powstańców może konkurować ilością wiadomości z książką telefoniczną. Wszystko pstrokate, oklejone, brudne.
"Chcemy mieć więcej korków i większe natężenie ruchu? Budujmy więcej dróg!" - Gehl
pisałam o ofertach hal, żeby sprawdzić jakie sa ceny. Zbudowanie czegoś eleganckiego kosztuje, a moim zdaniem to rodziłoby koniecznośc podniesienia cen, a co za tym idzie odeszliby klienci, którrzy zaopatrują się na Ryneczku. Kiedyś pofatygowałam się i porównałam ceny i wyszło mi na to, że na Ryneczku jets taniej niż w innych miejscach. Takie miejsca muszą istnieć, bo mniej zamożni klienci nie mają możliwości finansowych (brak pieniędzy) ani często logistycznych (brak samochodu) zaopatrywania się w miejscach typu Plaza, King Kross, Piotr i Paweł. Oczywiście każdy chciałby kupowac w eleganckich miejscach, ale wtedy byłby lament, że drogo i koło się zamyka ci, którym drogo nie jada do marketu tylko ida na Ryneczek. Różnorodnośc musi istnieć.
Rynek/targowisko to wcale nie musi być hala.
Można zrobić estetycznie plac handlowy bez płyty obornickiej.Można wpisać go architektonicznie w otoczenie, ba wykorzystać po godzinach handlu do zupełnie innych celów.
Danusio nie narzekaj na PiP/Pajo właśnie ich parking był także parkingiem dla robiących zakupy na ryneczku.
Pawlok
http://www.flickr.com/photos/pawlok/" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.flickr.com/photos/tobimadom/" onclick="window.open(this.href);return false;
Nie musi być supereleganckie, ale chociaż estetyczne.
Płyta obornicka też kosztuje, do tego przeszklenia. Są różne możliwości, oferty, sposoby, nie koniecznie drogie, tylko komuś się musi chcieć. Miastu nie zależy, handlowcom nie zależy, ich kilentom nie zależy, więc brniemy w bylejkość. Całkiem ciekawy lifting przeszedł pub przy pętli dębieckiej. Chyba wygląda lepiej niż sąsiedztwo? Koszt - skromny. Ale to nawet nie muszą być zamknięte pomieszczenia, ustawione na stałe.
Ceny na Ryneczku, IMO, są takie jak wszędzie, ani tam tanio, ani drogo. Akurat w King Crossie jest Real(?), do butików nikt nikogo nie zmusza.
"Chcemy mieć więcej korków i większe natężenie ruchu? Budujmy więcej dróg!" - Gehl