Dzieci zaatakowane przez osy
Kilka minut po godzinie 18 podczas zbiórki 15 Gromady Zuchowej kilku młodych zuchów (klasy od 1-3) zostało zaatakowanych przez osy. W chwili zdarzenia szcześdziesięcioro dzieci bawiło się na terenie boiska Stelli przy ulicy Kołłątaja w Luboniu. Po kilkunastu minutach na miejscu pojawiły się dwie karetki pogotowia oraz strażacy z jednostki OSP Luboń i OSP Mosina (straż z Mosiny dysponuje odpowiednim sprzętem do usuwania gniazd owadów). Drużynowa Kamila Bąkowska niezwłocznie zabrała wszystkie dzieci na teren Szkoły Podstawowej nr 1, gdzie lekarze na miejscu udzielili pomocy siedmiu maluchom, które skarżyły się na ukąszenia. Akcja trwała godzinę, niestety na okolicznym terenie nie znaleziono gniazda owadów.
Rodzice odbierający swoje pociechy narzekali na brak miejsca spotkań gromady zuchowej. Obecne miejsce znajdujące się przy boisku Stelli ma zaledwie kilkanaście metrów kwadratowych, nie ma ogrzewania ani toalety. Opiekunowie dzieci oraz drużynowa Bąkowska liczą na pomoc ze strony miasta w zorganizowanu nowego miejsca spotkań.
Apelujemy do wszystkich, aby zgłszając jakiekolwiek zdarzenie pamiętać o precyzyjnym podaniu miejsca. W tym wypadku przyjęto zgłoszenie o zdarzeniu przy Szkole Podstawowej na ulicy Kołłątaja, jednak okazało się, że przy ul.Kołłątaja nastąpiły ukąszenia a na pomoc dzieci czekają na terene SP1 przy Szkolnej.
Artur Napierała
Izabella Chodorowska

- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
Wersja do wydruku- Send by email



Harcówce są grzejniki ale prąd, nawet zimą dobrze grzeją. Ale brak toalety jest totalnym "-". Ale by się przydał dobry remont harcówki( można wybudować przubudówkę), sam jestem harcerzem i korzystam z tej harcówki conajmniej 2 razy w tygodniu. Wiec proszę o pomoc z strony urzędu.
A przyczyną ataku pszczół najprawdobodniej było, że u pana z naprzeciwka było gniazdo i przegarniał je ogniem.
Bartosz Wilczek
Tak Bartku, harcówka jest dobrym i fajnym rozwiązaniem ale dla starszej młodzieży. Dzieci z klas 0-3 potrzebują innych warunków.
Natomiast jeśli chodzi o całe wydarzenie. Chciałabym podziękować za pomoc przede wszystkim Mamie jednego z Zuchów, która była z nami podczas zbiórki oraz pozostałym Rodzicom. Nie odczułam od Was Drodzy Rodzice złości, zarzutów braku kompetencji. Wręcz przeciwnie. Sms'y i telefony z podziękowanianiami świadczą o ogromnym zaufaniu jakim obdarzyli mnie Państwo i traktują to Państwo wraz z Zuchami jako niefortunną i niezaplanowaną przygodę oraz chrzest bojowy. Dziękuję kadrze i harcerzom, którzy byli ze mną i wspierali mnie w całej tej sytuacji, a także Dyrekcji i pracownikom SP1. Ogromne podziękowania kieruję także zespołom Pogotowia Ratunkowego i Straży Pożarnej. Chciałabym jednocześnie sprostować informację dotyczącą wzywania pomocy. Pogotowie zostało poinformowane w Iwszym kontakcie o lokalizacji pierowotnej (Harcówka, boisko Stella), po kilku minutach otrzymałam telefon z Pogotowia o potwierdzeniu lokalizacji ( poinformowałam, że w związku ze zbyt dużym zagrożeniem i ogromną ilością os, przeprowadzam dzieci w bezpieczne miejsce, tj. boisko szkolne SP1). Trzeci kontakt z Pogotowiem był związany z zapytaniem, czy pomoc do nas już jedzie i czy faktycznie jedzie na ul. Poniatowskiego do SP1. Dołożyłam wszelkich starań, by dzieciom udzielono szybko fachowej pomocy a także odcięłam Zuchy od źródła zagrożenia tj. przeprowadziłam dzieci w bezpieczną lokalizację. Wydarzenia takiego nie można w żaden sposób przewidzieć, co nie znaczy że nie jesteśmy przeszkoleni jak reagować w takich lub podobnych przypadkach. Oczywiście miejsce w jakim zastała 15 GZ Dzielni Słowianie przygoda z osami, nie jest związana z konkretnym pomieszczeniem czy przestrzenią. Mogła to być każda inna lokalizacja (Szkoła, plac zabaw, las) ważne by poprawnie zareagować!
Pozdrawiam wszystkie moje Zuszki! :) Słowianin DZIELNY! Słowianin ŚMIAŁY! Słowianin W BOJU DOSKONAŁY! Widzimy się już w środę o 17:00! Mam niespodzianki dla moich PRAWDZIWYCH ZUCHÓW :)
Wódz Milk@
dh. Kamila Bąkowska
Drużynowa
Pierwotnie straż i karetki udały się do GIMNAZJUM na Kołłątaja.
I z stamtąd po kilku minutach ruszyli na
rynek.