Przepraszamy ale do oglądania tej strony wymagane jest włączenie JavaScript.

Dla kogo jest przedszkole? - list do redakcji [odpowiedź przedszkola]

Do naszej redakcji dotarł kilka dni temu list od zbulwersowanego rodzica, który opisał sytuację jaka ma miejsce w przedszkolu Weseli Sportowcy.

Kontaktuję się z Państwem, gdyż sytuacja w Przedszkolu Weseli Sportowcy staje się dla mnie nie do przyjęcia. Jest to przedszkole państwowe więc z założenia wszyscy rodzice zaprowadzający dziecko pracują. Moje dziecko uczęszcza do tego przedszkola trzeci rok. Starałam się odbierać dziecko jak najwcześniej. Miałam taką możliwość z uwagi na rodzaj wykonywanej pracy. Jesienią minionego roku sytuacja się zmieniła i syn był odbierany po godzinie 16. Natomiast przedszkole dla rodziców pracujących jest czynne do 16.30... Przychodząc jesienią, kiedy już dzieci nosiły ciepłe kurtki zauważyłam, że panie przedszkolanki zaprowadzają dzieci do szatni przed 16 i tam dzieci oczekują na odbiór czym bliżej było godziny 16.30 dzieci były już ubrane w kurtki. Zdarzało się to nagminnie. Pewnego dnia byłam świadkiem jak dziecko płakało, gdyż zostało jako ostatnie w szatni (gdyby przebywało w sali wśród zabawek mogłoby na to nie zwrócić uwagi). Następnego dnia zadzwoniłam do pani dyrektor. Dowiedziałam się, że taka sytuacja nie ma miejsca. Po dłuższej rozmowie usłyszałam, że panie chcą iść do domu i posprzątać sale a tak to musiałyby zostawać dłużej... To jest karygodne zachowanie. Latem dzieci oczekują na rodziców na dworze (jest to zrozumiałe ze względu na pogodę) ale powrót do szatni po np.zabawkę jest już niemożliwy a przedszkolanki tak pilnują dzieci, że siedzą już na rowerach...
Po interwencji telefonicznej moje dziecko do momentu odbioru przebywa w sali ale pozostałe dzieci są zaprowadzane do szatni jak my wyjdziemy.
W dniu dzisiejszym widzimy jaka jest pogoda śnieg i trudne warunki atmosferyczne samochody jadą 20km/h więc normalnym jest, że jeśli kończy się pracę o godzinie 16.00 i trzeba przejechać 20km to nie da się być w przedszkolu o 16.30. Zatelefonowałam do przedszkola i przeprosiłam, że spóźnimy się po syna, gdyż fizycznie nie da się przyjechać wcześniej. Na to Pani, która odebrała telefon w przedszkolu powiedziała, że "chyba sobie Pani żartuje a co mnie to obchodzi ja mam swoje życie, jak widać jaka jest pogoda to trzeba wyjść wcześniej z pracy". Proszę mi odpowiedzieć na pytanie jak można w dzisiejszych czasach wyjść wcześniej z pracy mówiąc pracodawcy, że jest śnieg! Państwowe przedszkole dla ludzi pracujących i takie podejście. Uważam, że kadra jest już zmęczona pracą i te panie czekają tam tylko za emeryturą (są może trzy Panie, które widać pracują z powołania) - napisał Rodzic (imię i nazwisko znane redakcji)

List przekazaliśmy do Urzędu Miasta Luboń oraz do przedszkola Weseli Sportowcy z prośbą o ustosunkowanie się. 

Poniżej publikujemy odpowiedź jaką dzisiaj otrzymaliśmy z przedszkola "Weseli Sportowcy".

W odpowiedzi na list rodzica z naszego przedszkola.

Godziny funkcjonowania przedszkola są przedstawione na pierwszym zebraniu z rodzicami przez odczytanie treści regulaminu przedszkola, a potem na zebraniach w poszczególnych grupach przez zapoznanie z procedurą przyprowadzania i odbierania dziecka, której znajomość wszyscy rodzice potwierdzają podpisem. Staramy się rozwiązywać problemy w relacjach z rodzicami natychmiast. Także w tej sprawie jestem umówiona na rozmowę z rodzicem.

Z poważaniem dyrektor przedszkola
Elżbieta Kałuska

izi

Odpowiedzi

Po pierwsze: w przedszkolu nie są zatrudniane przedszkolanki tylko nauczycielki wychowania przedszkolnego. Idąc tym tropem mężczyźni pracujący w przedszkolu są Pani zdaniem "przedszkolakami"?
Po drugie: osoby tam pracujące są takimi samymi ludźmi jak Pani, więc też mają swoje domy, rodziny i inne obowiązki i również chcą wrócić do domu o normalnej godzinie. Proszę zatem nie patrzeć wyłącznie na czubek własnego nosa, ale postawić się w położeniu nauczycielek czy woźnych, które w licznych przypadkach musiałyby zostawać "po godzinach" codziennie, nierzadko nawet 2 czy 3 godziny, bo rodzice utknęli w korku lub mają coś do załatwienia.
Po trzecie: godziny otwarcia przedszkola są ustalane przez urząd miasta, dyrekcję oraz częściowo przez rodziców. W przedszkolu Weseli Sportowcy wyraźnie na stronie internetowej jest zaznaczone, iż: "Godziny pracy przedszkola: 6.00 – 16.30 tj. 10,5 godziny dziennie od poniedziałku do piątku". To chyba jasny i prosty przekaz, który należało wziąć pod uwagę, gdy zapisywała Pani dziecko do przedszkola.

Przepraszam... a gdzie zrozumienie? przedszkolanki pracują po 8h ... naprawdę nie jest to ciężka praca...po za tym nie tylko one pracują... i chcą w czasie wyjść do domu...
W galerii też ludzie siedzą do ostatnich minut i nikt nie ma prawa klienta wyrzucić... mimo że już dawno po zamknięciu... ale on się zastanawia czy ten ...czy ten... też nie pomyśli że sprzedawca siedzi tam od rana i też ma własne życie i rodzinę w domu... To samo w marketach... i innych miejscach pracy... Ale to już jest takie ryzyko zawodowe... zawsze znajdzie się ktoś lub coś ...ale to nie powód żeby to wypominać drugiej Osobie. Powinniśmy nawzajem się zrozumieć...

Praca z grupą dzieci nie jest według Pana ciężka? Gratuluję osobliwego poczucia humoru:) Skoro mamy nawzajem się rozumieć to nie może dochodzić do sytuacji, w których jedna grupa próbuje coś wymóc na drugiej. Ma Pan sklep otwarty przez 10,5 godziny dziennie? Wątpię...

Jak Pani tak źle to proszę zmienić pracę na tę w galerii handlowej, bo praca z dziećmi to chyba powołanie a nie przykry obowiązek. A skoro jest Pani tak wypalona to proszę się zwolnić. W życiu bym nie posłała mojego dziecka gdzie "nauczycielki" tak podchodzą do wychowania przedszkolnego.
PS. Sklepy są czynne nawet 12h :) pozdrawiam

Pani życzliwa... Niestety, będzie to niezwykle trudne, gdyż jestem przedstawicielem płci męskiej, który nie wykonuje zawodu "przedszkolanka", jak to ładnie określają ludzie z prowincji. Pracuję 8 godzin dziennie i nigdy nie miałem problemów, żeby odebrać dziecko z przedszkola na czas. W wyjątkowych okolicznościach dziecko odbierali dziadkowie, gdyż trzeba szanować czas również drugiej strony a nie liczyć wyłącznie na to, że motywowani mitycznym "powołaniem" będą siedzieć godzinami z naszymi dziećmi. Trochę powagi pani życzliwa... Jeśli ktoś ma z tym problem, to niech zmieni pracę albo sam zatrudni się w przedszkolu skoro to taka prosta praca i wyłącznie kwestia powołania.
P.S
Rzadko bywam w tradycyjnych sklepach, więc średnio mnie to interesuje jak długo są otwarte:) Wedle mnie mogą być otwarte również wyłącznie od 8 do 16. Pozdrawiam

To może Pani zmieni pracę na taką z dziećmi i wtedy chętnie zobaczę, co ma Pani do powiedzenia na temat powołania i wypalenia...
Ale oczywiście cieszę się, że ma Pani możliwość wybierania takich placówek dla swojego dziecka, gdzie nauczycielki wychowania przedszkolnego podchodzą do wszystkiego tak, jak Pani sobie tego życzy... Znaczy to tylko, że ma Pani pracę, w której dobrze płacą (w przeciwieństwie do pensji nauczycielskich).

W marketach praca nie kończy się po zamknięciu obiektu. To taka mała różnica. Tyle mogę dodać w tej sprawie.

Skoro "powinniśmy nawzajem się zrozumieć..." to proponuję nie pisać bzdur i nie oceniać, czegoś, o czym nie ma się pojęcia. "Naprawdę nie jest to ciężka praca..."? To chyba żart! Jestem ciekawa, co to za sklep, z czym? Bo tak się składa, że pracowałam i jako sprzedawca i jako nauczyciel, więc doskonale zdaję sobie sprawę z wielu rzeczy. I mam podstawy, żeby te dwa zajęcia porównać. I prawda jest taka, że tak samo jak nauczyciel może zareagować, że jest już po czasie... tak samo sprzedawca może zwrócić uwagę klientowi. Sytuacja taka sama. A niestety, ale opieka nad grupą dzieci jest cięższa i trudniejsza niż praca w sklepie.

https://sjp.pwn.pl/sjp/przedszkolanka;2510024

Przedszkolanka oczywiście funkcjonuje w języku polskim, ale jest to określenie prowincjonalne, zacofane i używane raczej przez osoby słabo wykształcone. Nauczyciel (płci męskiej) w przedszkolu jest zatem przedszkolakiem czy przedszkolankiem? Ludzie... jeśli zostały Wam w głowach jeszcze mózgi, to ich czasem używajcie.

Czy nie można tego organizacyjnie ogarnąć. Ustawić dyżury tak, że zawsze jedna z Pań w tygodniu pracuje np. od 10.00 do 18:00 i zostaje do końca z ostatnimi dziećmi.

Z tego co słyszę od większości rodziców to państwowe przedszkola w Luboniu mają ten problem. "Ciocie" mają już długi staż pracy i po prostu wypaliły się zawodowo... nic im się nie chce... zrobią co muszą i czekają aż pójdą do domu... i my jako rodzicie to widzimy ...mimo że ciocia uśmiechem nas wita... a dzieciom brakuje wsparcia, zaangażowania, poczucia że nie są tam intruzami tylko wielką radością. Wiadomo że praca z dziećmi nie jest łatwa... i każdy może mieć słabszy dzień. Ale te Panie tam siedzą bo do emerytury muszą coś robić... a w "państwówce" najlepiej.... i do tego jedna Pani na jedną grupę to naprawdę za mało... Myślę że powinny być zwiększone etaty w przedszkolach i zatrudnione nowe, młodsze osoby które jeszcze mają chęci i spełniają się w tym co robią. Wniosłyby do przedszkoli nowe życie... nowe zabawy... nowe pomysły. Dzieci też wtedy czułyby się z młodszymi osobami lepiej.

Pani wypowiedź trafiła w sedno sprawy - popieram w 100%

Niestety nie zgodze sie z Pania. Moje dziecko juz trzeci rok chodzi do przedszkola panstwowego w Luboniu. To najlepsze przedszkole z jakim kiedykolwiek mialam kontakt- panie tam pracujace (a nie ciocie) sa przesympatyczne zawsze służące pomoca i rada... dzieci wracaja uśmiechnięte i zadowolone. moze po prostu trzeba zmienic przedszkole...

Niestety to nie jedyne takie przedszkole w Luboniu, do którego trzeba dosłownie gnać po pracy by odebrać dziecko jeszcze z sali a nie z szatni.

Witam
W przedszkolu pracują ludzie , którzy mają swoje rodziny, dzieci, które na czas trzeba odebrać ze szkoły.
Jeżeli Pani która napisała tą skargę uważa inaczej to , to myśli tylko o sobie. Warunki pogodowe wiemy jakie są , i trzeba wcześniej pomyśleć , jak odebrać dziecko z przedszkola. Zapisując go do tej placówki wiedziała jakie są godziny pracy. Liczy się tylko własny czubek nosa. "Praca łatwa" przy gromadce dzieci ?, proponuję 1 dzień spędzić jako przedszkolanka, lub pomoc to się Pani przekona , jaka to łatwa praca. I żeby było jasne, nie pracuję w przedszkolu, czasami odbierałam wnuki , na czas !!! , a nadal jeszcze pracuję, i nie obarczam innych swoimi sprawami.
Babcia

Poraża ta skandaliczna wypowiedz zapewne młodej i baaaaardzo wymagającej matki.Skoro tak długo pani pracuje,to najlepiej oddać dziecko pod opiekę młodej,pięknej,nieustannie uśmiechniętej i dyspozycyjnej opiekunki prywatnej......
Obowiązkiem matki jest odebrac dziecko o okreslonej porze a nie krytykować innych!!!!Skandal i brak wychowania....o kulturze nie wspomnę!

Mimo że mieszkam tuż obok Sportowców, moje dzieci tam nie chodzą Starszy syn byl zapisany, ale się nie dostał :) w prywatnym, do którego chodzą, panują relacje wręcz rodzinne A ta sytuacja z szatnią to skandal po prostu Dzieci powinny czuć się chciane i akceptowane, a nie jak piąte koło u wozu!

Czy przedszkole określiło w regulaminie, co mają zrobić rodzice, gdy z przyczyn od nich niezależnych spóźnią się po dziecko? Nie chodzi o załatwianie swoich spraw, ale np. takie warunki pogodowe. U nas było to jasno określone, na szczęście nauczycielki wychowania przedszkolnego, zwane przez nas przedszkolankami, były ludźmi. Wystarczyło zadzwonić. Nigdy chyba w dziejach przedszkola nieodebrane dziecko nie zostało przekazane policji, a tak stanowił regulamin- przedszkole państwowe w Poznaniu.
Mój mąż, nauczyciel w szkole, miał wczoraj akurat dyżur w świetlicy. Rodzice odbierali dzieci z godzinnym opóźnieniem- ani słowem nie narzekał, że musi czekać na nich (do godz. 18). Za tę dodatkową godzinę nie będzie miał wynagrodzenia- szkoła prywatna.
A chciałabym się spytać- w przedszkolu do pani zwraca się "ciociu"? O ile w żłobku byłabym w stanie zrozumieć, to w przedszkolu- jest to dla mnie dziwaczne. W szkole też tak się mówi do nauczycieli?

...

Niestety panstwowe przedszkola nie sa dla osób zawodowo pracujacych. Ile jest osób, ktore koncza prace o godz.16 ...przeciez teraz wszedzie pracodawcy wydłużają czas pracy...a osoby pracujace zmianowo?
Godziny funkcjonowania przedszkoli dostosowane sa dla beneficjentow MOPRów.

Moje dziecko chodzi do innego przedszkola i nigdy taka sytuacja nie miała miejsca i nie wyobrażam sobie tego. Wszyscy jesteśmy rodzicami i trochę empatii i zrozumienia z każdej strony. Przedszkole jest otwarte do 16:30 ok ale jest to czas do której dzieci MAJĄ PRAWO BYĆ W PRZEDSZKOLU i dopiero po tym czasie ewentualnie dzieci mogą być wprowadzone do szatni by oczekiwać na rodzica. Każdy po pracy gna po dziecko najszybciej jak to możliwe ale zdarzają się różne sytuacje życiowe i o ile nie jest to nagminne tylko sporadyczne to ciocie powinny wykazać trochę zrozumienia. Dzieci z ciociami spędzają czesto większość dnia. Sa one dla dzieci wazne i powinny czuć się tam chciane i otoczone opieka. Nawet jeżeli Pani chce iść już do domu to dziecko nie powinno tego odczuć tak. Zrobilaby tak Pani swojemu dziecku albo jakby się Pani poczuła gdyby tak potraktowano Pani osobiste dziecko? Dzieci potrafią dać w kość i wierzę ze sa dni kiedy te Panie maja tak dość ze marza tylko o tym aby być już w domu ale każdy z nas ma takie dni. Każdy rodzic powinien robić wszystko aby do takiej sytuacji nie doszło no ale czasem nie da się, kolizja, zepsute auto, sytuacja losowa to się zdarza i jest to niezalezne. Poza tym przypuszczam ze odbiór jest do 16:30 i te pol godziny jest wpisane w czas pracy.

Z tego co mi wiadomo podczas 8h pracy pracownik jest zobowiązany świadczyć pracę na rzecz pracodawcy wiec jeśli nauczycielka jest w pracy do 16.30 to do 16.30 powinna zajmować się dziećmi w sali. Dopiero po tym czasie powinna spakować swoje rzeczy i wyjść. Jeśli jest z tym problem organizacyjny to należy to omowić z przełożonym a nie trzymać dzieci w szatni. Ponadto może w końcu czas sie zastanowić na wydłużeniem godzin pracy do 17.

Oczywiscie Wy dyskutujecie z pracodawca i jemu mowicie jak powinien postepowac- rodzice niech rozmawiaja z dyrekcja przedszkoli ,jak cos im nie pasi.Moze panie ,,wypalone ''musza jeszcze posprzatac i wyjsc o 16,30-nie wiemy jaka jest ich praca..

W tym przedszkoli siedzenie w szatni przez dziecko to niestety norma...

Trzeba to zgłosić nie do UM, tylko do kuratorium! Dziecko nie powinno być w ten sposób traktowane w przedszkolu. Panie nie pracują tam od 6 do 16:30, tylko krócej, bo się zmieniają! Uważam że rodzic płaci (sam musi się napracować, żeby zapłacić innej osobie za opiekę nad dzieckiem) = rodzic wymaga (żeby pani była miła i uśmiechnięta aż do godz.16:30 i zajmowała się do tej godziny naszymi dziećmi) od nas w pracy również pracodawca wymaga! Nie interesuje mnie jej zły humor, ani zmęczenie, bo gdy my jesteśmy w pracy, to czy wolno nam nic nie robić w ostatniej godzinie? Lub stać w kurtce 30min przed czasem i czekać aż bedzuemy mogli wyjść? Raczej wątpię...

Popieram! Dla dziecka, zwłaszcza malucha, to duże przeżycie jeśli czeka już ubrane na rodziców. Jest zima, za oknem ciemno o 16.00 - co ma dziecko pomyśleć? Moje niestety kilka razy płakało w takiej sytuacji, mimo zapewnień, że rodzice po niego na pewno przyjdą. Nigdy nie odebrałam dziecka później niż 16.20....

Jeśli chce Pani płacić i wymagać, to proszę zapisać dziecko do prywatnego przedszkola. Tam będzie mogła Pani wymagać ile tylko dusza zapragnie. Jeśli obecne przedszkole nie spełnia pani wysokich wymagań, to zawsze można je zmienić - w końcu żyjemy w państwie kapitalistycznym i każdy może wybierać samodzielnie, również przedszkole dla dziecka.

Chyba autor tego wpisu jest niepoważny! To dzieci z państwowych przedszkoli jak mają się czuć??? Wygórowanym wymaganiem jest pobyt dziecka w placówce do 16.30? I opieka łaskawej przedszkolaki?

A o czasie pracy ma Pani pojęcie skąd? Sprawdziła to Pani? Nie sądzę. To żenujące wypisywać takie bzdury! A jeszcze bardziej, że rodzic płaci, więc wymaga. W żadnej umowie nauczyciel nie ma zapisu, że ma być wesoły i uśmiechnięty. Zadaniem nauczyciela i wychowawcy jest coś zupełnie innego! Każdy człowiek ma również życie prywatne i prawo do różnych uczyć. Rozumiem, że według Pani sprzedawcy lub np. pracownicy urzędu nie muszą być ciągle weseli i mili i to jest ok? Biorąc pod uwagę ton Pani wypowiedzi sama ma Pani problem z frustracją. Ciekawe czego możnaby wymagać od Pani...

...

Ja swojego zdania nie zmienię, moje dziecko chodzi do przedszkola państwowego w Luboniu i nie wyobrażam sobie takiej sytuacji jak tutaj opisana. Uważam, że pani która przysłała list do redakcji ma rację, ja również nie pozwoliłabym na to, żeby moje dziecko o godz. 16, czy nawet 16:15 siedziało w szatni w kurtce, skoro płacę za jego opiekę do 16:30.

Najlepiej sprawdzić na miejscu, w przedszkolu czy tak rzeczywiście jest!!!! JESZCZE chwila i z niesprawdzonymi plotki!!! Powstanie historia jak z 1001 baśni.
Nie rozumiem dlaczego, takie sprawy nie załatwia się bezpośrednio w placówce.
Rak łatwo swój zły humor i problemy przenieść na inne osoby. Opamiętania życzę....

BO to i tak nic nie da. Moje dziecko chodziło do tego przedszkola były poruszane problemy-ale albo było dobrze na krótko a potem znowu po staremu-jak grochem o ścianę.

Proszę się zastanowić i odpowiedzieć sobie samemu - skoro to przedszkole jest takie "be" dlaczego do niego pośród innych przedszkoli publicznych od wielu już lat jest ciągle długa lista dzieci nie przyjętych i oczekujących na miejsce

Dalego że ludzi nie stać na prywatne przedszkole i to przedszkole jest w Centrum Lubonia. Rodzice nie mają wyjścia-godzą się na to co się tam dzieje

Jeśli chodzi o przedszkole Weseli Sportowcy to mogę powiedzieć że przedszkole wieje komuną. Zgadzam się z powyższym artykułem. Moje dziecko chodziło do tego przedszkola i też odbierałam go po 16:00 ok 16:15. Dziecko było ubrane w kurtkę i czapkę i czekało na mnie w szatni. Panie wychodziły sobie do domu wcześniej a woźna zostawała w szatni i czekała aż rodzić odbierze. Kadrę powinni wymienić(no może poza 2-3 osobami) . Kobiety są wypalone totalnie. Dziwie się że nikt się jeszcze nie wziął za to przedszkole. Tam wizytacja powinna być co 2 dzień.Wiem że były podejmowane próby zmian mentalności podejścia niektórych Pań do dzieci i sposobu zarządzania przedszkolem.Według mnie to walka z wiatrakami.Tam potrzebna jest młoda kadra z nowymi pomysłami i energią.
Jest to jedyne publiczne przedszkole w Luboniu otwarte tak krótko

Dlaczego Pani tego faktu wcześniej nie zgłosiła!!!! Tak trudno porozmawiać z dyrektorem?

To jest skandal, ja bym reagowała od razu - dziecko w szatni, w kurtce??? nie do pomyślenia w przedszkolu, do którego chodzą moje dzieci (prywatnego). Komuna i lenistwo!!!

Popieram

...

Dzień dobry,
Zdecydowanie popieram stanowisko Pani , która napisała list. Przedszkola w Luboniu to porażka. Moje dzieci chodziły to innych przedszkoli, ale wszedzie podobnie. Jak nie problem ze zmuszaniem do jedzenia, to z innymi kwestiami. Proszę działać i uderzać do kuratorium. To nie jedyne przedszkole w Luboniu. Popieram tę Mamę!!!. Brawo za odwagę.

Piszę jako mama dwójki dzieci uczęszczających do przedszkola "Weseli Sportowcy". Po pierwsze, chciałabym nadmienić, iż jestem bardzo zadowolona z tego przedszkola. Mam porównianie z innymi przedszkolami, do których posłały dzieci moje koleżanki. Ja mogę wypowiadać się o "Wesołych Sportowcach" jedynie w samych superlatywach - dzieci bardzo dużo się nauczyły dzięki zajęciom przeprowadzanym przez Panie, znają mnóstwo piosenek, wierszy, programy artystyczne podczas przeróżnych występów/świąt są niesamowicie dopracowane, widać, że Panie dużo czasu poświęcają na to, by nasze dzieci maksymalnie wyniosły z przedszkola to co najlepsze. Jeśli chodzi natomiast o "problem" wspomniany przez autorkę listu to szczerze... jestem zażenowana. Przedszkole to nie przechowalnia. Jeśli ktoś świadomie decyduje się na dzieci to przede wszystkim to on odpowiada za jego wychowanie/zapewnienie opieki. Kazdy ma prawo do tego by wyjść z pracy punktualnie - bo musimy odebrać własne dzieci ze szkół, bo mamy umówioną wizytę u lekarza... Powodów może być wiele, to nie jest istotne. Istotą sprawy jest to, że każdy rodzic ponosi odpowiedzialność za swoje dziecko. W Wielkiem Brytanii za każde 15-minutowe spóźnienie nakładane są na rodzica duże kary finansowe. I dla mnie jest to całkiem zrozumiałe. Niezrozumiałym natomiast jest dla mnie coraz bardziej roszczeniowa postawa rodziców. Jak gdyby wszystko im się należało i cały świat musi się kręcić wokół nich. Otóż, pomyślmy też o innych. Myślenie nie boli. Co serdecznie polecam autorce listu.

Ale tutaj głównym problemem jest to, że dzieci pod koniec zajęć czekają na rodziców w szatni z kurtką pod pachą, zamiast bawić się zabawkami w sali.
Ja rozumiem, że każdy chce wyjść z pracy punktualnie, że ma swoje życie i swoje sprawy (rozumiem również, że gdyby codziennie jeden rodzic się spóźnił, to cały tydzień ktoś musi siedzieć w pracy dłużej, no ale nie to jest głównym tematem, tylko dzieci siedzące w szatni w czasie zajęć) bo skoro rodzic płaci za przedszkole do godz.16:30, to nie powinna mieć miejsca sytuacja, że dziecko od godz. Np 16:10 siedzi w szatni i czeka (czesto smutne) bo dla niego takie 15-20min „nic nie robienia” to wieczność :(
Ciężko mi tez uwierzyć w to, że całe przedszkole jest zamykane o 16:30 i wszyscy według grafiku o tej godzinie powinni iść do domu, może nauczycielki pracują do 16:30, ale panie sprzątające na pewno do 17, tylko jak ktoś już wyżej napisał, one pamiętają czasy PRL-u i tak im zostało do dziś, ostatnie dzieciaki wypchnąć do szatni, posprzątać przed czasem i „urwać się” 20min z roboty...

Fragment listu autorki brzmi "W dniu dzisiejszym widzimy jaka jest pogoda śnieg i trudne warunki atmosferyczne samochody jadą 20km/h więc normalnym jest, że jeśli kończy się pracę o godzinie 16.00 i trzeba przejechać 20km to nie da się być w przedszkolu o 16.30". Skoro nie da się być w przedszkolu na czas to należy zatrudnić opiekunkę, która będzie odbierać dziecko z przedszkola. Opiekunkę, której oczywiście trzeba będzie zapłacić za czas jej pracy. Ludzie, naprawdę, świat nie kręci się tylko i wyłącznie wokół naszych/waszych dzieci. Mam absolutny szacunek do Pań z tego Przedszkola i nigdy nie spotkałam się z rażącymi zachowaniami opisanymi na tym forum.

Popieram.Gdyby ta pani miała odrobinę kultury,to by grzecznie porozmawiala z panią w przedszkolu i poprosila by dziecko się bawiło do 16,30.....choc to śmieszne......a nie czekało w szatni....bo tam pewno straszy....-))))...upior Luwru.....Wszystko mozna wyjasnic i uzgodnic a nie podac skargi w prasie i straszyć kuratorium.Ciekawe jaką opiekę ma to dziecko w domu....pewno lezy przed telewizorem i ogląda horrory.....bo mamusia zmeczona ciezka pracą nie ma czasu ani odebrac jak nalezy dziecka ani się nim zająć.Wstydzic się takiej roszczeniowej postawy!!!!!

Podaję sprawdzone fakty. Wszystkie Panie pracują do 16.30, zgodnie z podpisanym umowami. Proszę nie pisać o czymś o czym nie ma się pojęcia. Jest to obrażania bezpodstawne.

Witam

Widzę że większość tutaj zauważa tylko jeden problem - Pani która napisała ten list spóźniła się po swoje dziecko. Piszecie tutaj o zrozumieniu i poszanowaniu pracy innych - no to właśnie tak róbcie. Skoro ktoś napisał że trzeba szanować pracę Pań przedszkolanek (tak specjalnie piszę "przedszkolanek" - nie uważam tego za jakąkolwiek obrazę) to tak samo powinniśmy szanować pracę tej Pani, jak w większości zakładów pracy musi być w niej do końca. Zresztą ciekawe czy wszyscy tutaj wielcy rodzica tak macie wszystko zaplanowane jesteście tacy idealni i przewidujący że nigdy wam się nie zdarzyło spóźnić na jakieś spotkanie, do pracy czy nawet do znajomych - z powodów całkiem od was niezależnych.
Jak już napisałem na początku widzicie Państwo (w większości ) tylko to co napisałem powyżej - a nie skupiacie się na sednie problemu jakim jest oczekiwanie dzieci na rodziców "w czasie pracy przedszkola" w szatni. Moje dziecku uczęszczało to tego przedszkola i taki problem był i to nie raz. Zresztą opieka, podejście, zrozumienie niektórych Pań była naprawdę rodem z PRL. Oczywiście podejmowane były rozmowy z Paniami i dyrekcją, lecz nie przynosiło to większego rezultatu. Może faktycznie trzeba było uderzyć do kuratorium - tylko czy to dało by jakiś rezultat. Nadmienię tylko, iż problem w tym przedszkolu nie dotyczy całej kadry. Są Panie przedszkolanki którym się chce pracować i nie są wypalone zawodowo. Wśród moich znajomych są znajdą się osoby które to przedszkole chwalą. Problem tkwi tylko w części personelu i chęci zmian dyrekcji.
Możemy się tutaj kłócić, obrażać i szykanować tą Panią która napisała list. Lecz ilość komentarzy jakie się pojawiły chyba o czymś świadczy.
Problem jest ...
Pozdrawiam

Mamy wiec do czynienia z gierkami kadrowymi a nie problemem szatni....

Co to znaczy:rodem z PRL???? Wypraszam sobie ale ludzie u sterów wladzy w tym kraju uczyli się w tamtych czasach i one ich nie upośledziły.....co pretensjonalne i tendencyjne matki mogą o tym wiedzieć? A swoją drogą to jaka to krzywda dzieje się dziecku ktore czeka w szatni na spoznialską matkę??????? Śmierdzi tam czy szczury latają???
Należy odbierac dziecko o czasie a jak to niemozliwe to poprosic sasiadkę albo kolezanke.....

Chyba już przerobiliśmy w tym wątku, ze nie chodzi o spóźnioną matkę, ale dziecko każdej, ktora przychodzi przed godziną zamknięcia przedszkola. Czy odbiór dziecka np. o 16. 30 jest spóźnieniem? Wg mnie strachy strachami, ale to skandal, że dziecko czeka na rodzica w szatni...

Przyglądam się tej dyskusji i właśnie ta wypowiedź tego Pana podsumowała to wszystko celnie i w stu procentach. Brawo!! Ps. Z takimi jak Pan można dyskutować.

W sumie ma Pan sto procent racji. Problem jest.. ale w społeczeństwie. Coraz mniej w nas zrozumienia i życzliwości. Smutne to.

Do regulaminu przedszkola trzeba dodać zapisy, że dziecko należy odebrać do 16:30, a rodzice który nie zdążą będą musieli uiścić opłatę dodatkową 50 zł / h. Pieniądze będą przeznaczone na nadgodziny dla nauczycielki która została dłużej z dzieckiem.

Takie rozwiązanie jest dobre dla każdej strony.
Rodzic - po pierwsze będzie się bardziej starał aby dziecko odebrać, bo będzie się obawiał opłaty. Po drugie, jak już faktycznie coś niespodziewanego się przytrafi, to bez skrupułów i paniki będzie wiedział, że dziecko jest pod kosztowną, ale dobra opieką.
Nauczyciel - wie, że "w razie w", dostanie wynagrodzenie za godziny nadliczbowe. W związku ze spóźnieniem rodzica, nie jest nerwowy, nie tupie nogami spoglądając na zegarek, tylko normalnie zajmuje się dzieckiem.

A tak już poza tym, czy na prawdę ludzie nie macie zaufanej sąsiadki, koleżanki, kogokolwiek kto awaryjnie mógł by odebrać Waszego brzdąca?

Głos rozsądku...

Idealnie rozwiązanie. !!!!!!

A wystarczyłoby przesunąć godziny pracy jednej przedszkolanki na np. 9-17 i co tydzień inna pani. Łatwe, proste i bez nadgodzin.

Bzdura, nic by to nie zmieniło, wtedy odbieranie dzieci przesunęło by się na 17:15 - 17:30 bo a jeszcze zdążę podjechać do sklepu, odbiorę to i tamto itd.itp.Są po prostu ludzie którzy z natury tak robią i nic poza wyżej wspomnianą "karą" nie zmieni ich podejścia. Równie dobrze można zmienić godziny pracy w przedszkolu do 20 a założę się że byliby też i tacy którzy przyjeżdżaliby 15-30 minut po czasie...

tak

Zgafzam się.Co to za rodzic,który chce by jego dziecko siedzialo jak najdłużej w przedszkolu???Co to za matka? Swoje dzieci odbierałam po 15 najdłuzej....jak sama nie mpgłam lub mąż,to prosiłam teściow.Są to małe dzieci i powinny być wychowywane przez dom a nie placówkę publiczną.
O zgrozo!!!!! Co za czasy....co za rodzice.....zwalają wszystko na innych......w szkole też będą same pretensje i żale,bo sami jej nienlubili i teraz musza pracować w matkecie lub podobnej placowce do godzin wieczornych.

A proszę mnie oświecić- czy Pani pracowała, że odbierała dziecko najpóźniej po 15? Bo chyba nie... :) A o wychowanie dzieci odbieranych nawet o 16.30 nie musi się Pani martwić. Nie Pani sprawa...

Pracowalam i to z nadgodzinami i zebraniami wieczornymi itp.Miałam męża dziadków i szwagierkę....
Wolałam by dzieci (czworo) były u dziadków a nie czekało jak sierotka ze zmęczoną panią same jak but w placówce publicznej .....nigdy bie liczyłam na to ze inni wychowają mi dzieci a nawet jak cos mi sie nie podobało to rozmawiałam a nie pisałam donosy i straszyłam kuratorium.Pozdrawiam

Niektórzy chyba naprawdę nie potrafią czytać ze zrozumieniem, albo wypowiadają się w temacie który ich nie dotyczy.Nie będę wchodził tu w politykę bo to nie jest temat tego listu.
Dlaczego większość tutaj komentujących obarcza winą mamę tego dziecka. Znacie ją? Może faktycznie bardzo często jej się zdarzało nie odebrać dziecka o czasie - tego nie wiemy. Oczywiście jak to Polacy - od razu zaczyna się fala nienawiści. Ktoś tu wspomina o zrozumieniu i życzliwości - ciekawe komu tego brakuje?
Drodzy Państwo będąc w sklepie otwartym do 18, czy sprzedawca zamyka drzwi o 17 30. Czy każdy z nas jak kończy pracę o 18 to znaczy że o 17 45 może być ubrany i wychodzić. Godzina zakończenia pracy równa jest skończeniu obowiązków na danym stanowisku.
Naprawdę zrozumcie, że problem nie jest w całym przedszkolu. Problemem jest grupa wychowawców którym się już nic nie chce i kiepskie zarządzanie dyrekcji.

a

A co?czekanie z dzieckiem w szatni i zapewne mila rozmowa to nie praca?

Jakoś nie wyobrażam sobie miłej rozmowy przedszkolanki/ nauczycielki wychowania przedszkolnego, z dzieckiem ubranym, czekającym na rodzica, skoro odbiór przed godziną 16.30 jest już uważane za spóźnienie i rzecz karygodną...

A kto weźmie odpowiedzialność za dziecko kiedy ono czeka z Panem konserwatorem lub Panią która sprząta. Co w przypadku zasłabnięcia, zakrztuszenia się małą zabawką. Kto wtedy będzie odpowiadał, czy te osoby mają odpowiednie przeszkolenie żeby udzielić dziecku pierwszej pomocy?

Pierwszej pomocy udzielają ratownicy medyczni, a nie nauczyciele.

Pierwszej pomocy udziela kazdy....nauczyciel jest przeszkolony....bzdury piszecie ludzie.Pojecia nie macie ani o pracy nauczyciela ani o obowiazkach rodzica.RODZIC ODPOWIADA ZA SWOJE DZIECKO I MA JE ODBIERAC O CZASIE Z PLACOWKI PUBLICZNEJ....KONIEC...KROPKA.

No właśnie pierwszej pomocy udziela każdy.... a skoro nauczyciel jest przeszkolony i pójdzie do domu o 16:10 a dziecku się coś stanie 5 minut później bo np woźna nie zauważyła że dziecko wzięło klocek do buzi i się zadławiło to odpowiedzialność spada na kogo....? na Rodzica....?
Najsprawiedliwszym dla mnie rozwiązaniem jest to że Przedszkole jest czynne do 16:30 dzieci zostają pod opieką nauczyciela w salach do momentu przyjścia Rodzica. Rodzic ma odbierać o czasie a jeśli z przyczyn losowych coś się stanie ma zadzwonić i ponieść opłatę za spóźnienie według regulaminu-wtedy będzie owca cała i wilk syty.

praca-ale pani woźnej a nie nauczycielki która odpowiada za opiekę nad dzieckiem-czyli panie nauczycielki spychają swoje obowiązki na panią która pracuje w szatni.

To nie jedyne przedszkole, gdzie takie praktyki mają miejsce. Tęczowa... ul. Okrzei, tam też o 16.55 już czekają z dzieckiem ubranym, nawet nie w budynku przedszkola tylko na dworze, też dzieci płaczą w obawie, że zostaną same........SKANDAL

Telefon interwencyjny
i kontakt z redakcją
 
501 295 785

redakcjaate-lubon [dot] pl

Ogłoszenia drobne

  • Inne
    Zaginął kot!
  • Dam pracę
    szukam opiekunki do dziecka
  • Inne
    Znaleziono klucz
  • Wynajem - szukam
    Młoda para szuka kawalerki
  • Dam pracę
    ROZNOSZENIE ULOTEK - LUBOŃ
  • Dam pracę
    pracownik ochrony - dozoru KOMORNIKI
  • Dam pracę
    PRACA W ŻŁOBKU
  • Dam pracę
    Zatrudnię opiekunkę do dziecka